2010-02-08 22:36:45 >> Millenium Dlaczego Stieg Larsson uważał znaczną część męskiej populacji za bandę bezmyślnych drani? I w jaki sposób potrafił umieścić to w swoich książkach, tak żeby niemal zarażać tym swoich czytelników? Moja motywacja aby pójść na kurs samoobrony rośnie.
skomentuj (4) 2009-12-06 22:36:59 >> Niedziela Ostatnimi czasy żyję przyszłością. Planowaniem nie tylko dnia następnego, ale i kolejnego. A kiedy juz "jutro" nadchodzi tracę zainteresowanie tym co się właśnie dzieje. Jestem tak jakby obok, nie wkładając w teraźniejszość siebie. Czasem udaje mi się uciec od tego "planowanego snu", ale jednak to coś mnie ciągle dopada... *** Dzisiaj w tv premiera telewizyjna 'Samotności w sieci'. Mojego filmowego rozczarowania i książkowego oczarowania. Prawdą jest, że pomiędzy książką a filmem minęło parę lat (2? 3?), kiedy na pewno się zmieniłam, ale nie aż tak bardzo. Czego dowodem jest fakt, że czytanie tej książki zaczęte od dowolnie wybranej strony nadal mnie wciąga, nadal ma dla mnie swój urok... Niestety film tego już nie ma. Stracił swój magiczny czar przez swoją schematyczność? Beznamiętne sceny, które w książce były opisywanie pełną paletą barw. Nie jest to chyba kwestia aktorów grających główne role, ale scenariusza. Coś się w nim zagubiło, coś ważnego... Ciekawe czy czytanie tej książki wpłynęło na moje życie? Czy bez niej byłabym tu gdzie jestem, studiując biotechnologię i pisząc pracę magisterską na Zakładzie Genetyki... Czy bez wplecienia zasad DNA w fabułę książki fascynowało by mnie zaglądanie w zapis naszych możliwości? *** Grudzień już. Miesiąc dla mnie magiczny, ze swoim wyjątkowym urokiem najcieplejszych świąt...
skomentuj (0) 2009-10-17 23:16:42 >> Studencko I kolejny rok studiów rozpoczęty:D Ten będzie już nieco bardziej zajęty:P Przez kursy weekendowe, pracownię, zajęcia dodatkowe... Etc. Ale też po raz pierwszy poczułam przypływ entuzjazmu związany ze studiowanym przeze mnie kierunkiem. Jednak co praca własna, której sens się widzi, a nie jest tylko odbębnieniem idiotycznych ćwiczeń, to coś zupełnie innego. Nawet jeśli zajmuje całe piątkowe popołudnie:D "Na piątkowe popołudnia poleca się BiNOZ";) A jak pusto jest w piątek wieczorem w miasteczku uniwersyteckim!;) A na sobotnie popołudnia poleca się psychopatyczne maratony z Dexterkiem:P Dobra rada: kiedy trzeba się spakować należy to robić bez pośpiechu i z namysłem. Może to uchronić przed brakami, odkrywanymi zbyt późno. Np. zasilaczem do laptopa:/ skomentuj (1) 2009-09-19 21:22:59 >> SMS Dwa znaki A mówią więcej niż 20 smsów... :* skomentuj (2) 2009-09-19 21:18:35 >> Moje życie... z psem;) Trochę się pozmieniało od czasu obrony mojego licencjatu, kiedy to próg naszego domu przekroczył PIES - na tutejsze potrzeby nazwijmy go Lickiem;) Duża porcja chaosu wkradła się w nasze życie, ale jeszcze większa porcja uczuć;) Świetne uczucie, kiedy po powrocie z wakacji wita Cię od drzwi taka mała, rozszalała z radości bestyjka:) Nie wiem tylko jak to będzie w roku akademickim, kiedy ja będę mieszkać na stancji, a Licek psem uczuciowym jest i tęskniącym. Jakoś będzie musiał się biedak przyzwyczaić, niestety. Póki co jestem jego pańcią od biegania dookoła domu i wchodzenia na brzuch, kiedy ćwiczę:P No jeszcze od drapania jestem:P I od grabienia liści:D Dzisiaj znowu dzielnie mi "pomagał" kradnąc liście, gałęzie i orzechy. Oraz atakując grabie:P Reasumując Licek wprowadził dużo barw do naszego życia. Szkoda tylko, że biedaczyna musi tyle wycierpieć ode mnie, kiedy próbując rzucić mu piłkę trafiam w niego, albo niechcący nadeptuję mu na łapki... Moja ciapowatość niestety nie zasypia nigdy :/ Dzisiaj uszkodziłam siebie, zaczepiając dłonią o narożnik domu i zdrapując sobie skórę:D Brawa dla mnie!! Ale na szczęście dzisiaj pies nie oberwał ode mnie piłką, ani nie weszłam na niego kiedy nagle zatrzymał się trakcie 30-go okrążenia wokół domu (HA! udało mi się wyhamować). Rozłożyłam puzzle:] Na stole w duzym pokoju, pies dotychczas pogryzł tylko jeden kawałek (przynajmniej takiej ilości jestem świadoma). Mój debiut z 2000 na razie przebiega pozytywnie, w ciągu dni 5 ułożyłam ok. 1/2. A nie jest to łatwy obrazek, oj nie... ;) Dolina Pięciu Stawów Polskich, widok najprawdopodobniej z drogi na Zawrat:]
skomentuj (0) 2009-09-11 18:31:36 >> Jesień Coraz bardziej, coraz bliżej... Już niedługo i ta astronomiczna się zacznie;) Sezon grabienia liści dzisiaj oficjalnie otworzyłam, z wybitną pomocą psa;P Licek chyba grabi nie polubił, bo namietnie sie na nie rzucał:P I kradł liście ze stosu:P Ale jakoś daliśmy radę i wyczesaliśmy trawniczek:) A pies teraz padł w przedpokoju i śpi. Pan Student dzisiaj dla odmiany poszedł zabijać... Na szczęście tylko w CS'ie;) A ja sobie nakupowałam głupich gazet, lakier do paznokci (znowu mój poszukiwany zgaszony róż okazał się intensywnym różem...), maseczki i będę się robić na bóstwo[takie z wierzeń woo-doo albo zombi]:P Potrzebuję wolnego miejsca o wymiarach min. 98x68cm, gdyż od 1 czerwca br. mam ochotę ułożyć moje 2000-kawałkowe puzzle,a nie mam gdzie. Rodzice stanowczo odmawiają mi swojego stołu, a w swoim pokoju, to moze na podłodze bym się zmieściła, ale Licek szybko by zrobił z nimi 'porządek':/ A jesienią mnie nostalgia ogarnia i stąd ta liryka;) Dzisiaj też pewnie kreatywne zapędy mnie będą brały, ale po tym jak doszczętnie zabiłam mój stacjonarny komputer, to chyba nie będę próbowała nic tworzyć. Mam potrzebę książek (cała lista już powstała), powstawiania sobie zdjęć w ramki(zdjęcia trzeba wywołać, a ramki kupić...) i zrobienia jakiegoś smacznego ciasta... ... Piosenki na dziś: Afromental 'Radio song' Marit Lorsen 'If a song could get me you' skomentuj (0) 2009-09-07 23:19:55 >> 7.09.2009 Mało konstruktywnie i kreatywni się czuję. Chciałabym coś stworzyć, ale nie wiem co. I nie wiem jak. tak jakoś pusto jest... a w powietrzu unosi się zapach jesieni... przedojrzałych jabłek i dymu. Tym dla mnie pachnie jesień... czytelnicza mania się zaczyna i małe szaleństwo zakupów ksiązkowych A student-medycyny pogłębia swoją wiedzę nt. układu nerwowego. Tym razem na tapecie jest autonomiczny UN. skomentuj (3) 2009-02-02 23:20:49 >> 2.02.09 Sesja. Pierwszy egzaminw środę, następny i ostatni w piątek 13:) Ktoś jest zainteresowany do produkcji jakich bioproduktór wykorzystuje się szczepy Aspergilus niger albo drożdzaka Condidia? Wczoraj obejrzałam "Casino Royale"... Taki nietypowy Bond, bez tych wszystkich zabaweczek i efektów specjalnych. Ale za to jakie widoki... Bajka... No i trochę mnie rozmyslania naszły i nie mogłam zasnąć. Ostatnio tak bardzo na mnie podziałała "Mała Moskwa", a wcześniej "Malowany welon". Jakoś wyczulona jestem na wszelkie zawirowania uczuciowe w nieodpowienich momentach i z nieodpowieninmi osobami... Chociaż w "Małej Moskwie" moja sympatia stanowczo była po stronie dziewczyny, a w dwóch pozostały po stronie panów. Ale wszystkie te filmy nie mają dobrego zakończenia... Tak samo jak wcześniej "Jutro pójdziemy do kina", ta sama kategoria filmów i siła działania. I te same silne uczucie, które może zarówno stworzyć raj na ziemi, jak i zniszczyć człowieka. Dzisiaj nie oglądam nic. Słucham tylko muzyki... ...another way to die... skomentuj (0) 2008-10-17 22:27:20 >> Porządeczki No, troszkę optymizmem powiało;) Przysiąść bym musiała i jakoś troszkę bardziej uosobiścić wygląd tego mojego kawałka internetu, ale na to zadanie potrzebuję dość duży kawałek czasu i przypomnienie języka HTML;) Bo jakoś mi wyszedł z użycia;) Zaktualizowałam w miarę linki. Teraz tylko pozostaje zaktualizować moje notki;) I pisać to co siedzi mi w głowie i formuje się w myśli i zdania najczęściej podczas kąpieli, lub w autobusach... Spróbować ubrać myśli w odpowiednie słowa i zapisywać je, żeby kiedyś móc przypomnieć sobie o czym się myślało w przeszłości. Dobrze jeszcze by było, zeby to nie wzbudzało lekkiego wstydu za sposób przedstawienia, tak jak to się dzieje, kiedy przeglądam moje stare pamiętniki... Wrażenia są czasem zabójcze:P Najpierw porządeczki na blogu, a potem porządeczki w głowie i może napiszę coś sensownego? A tymczasem oddelegowywyję się do mojego Wojtusia i konwersacji z Nim:* skomentuj (1) 2008-10-17 22:04:21 >> Wróciłam? Czy wróciłam tak naprawdę, nie wiem, ale chciałabym spróbować. Może być to troche trudne ze względu na brak dostępu do komputera przez 4 dni w tygodniu (a przez pozostałe 3 mam najczęściej tyle spraw które chciałabym zrobić, że jakoś czasu brakuje...), ale przeciez próbować trzeba, prawda? No bo czym byłby świat, gdyby ludzie nigdy nie próbowali realizować swoich pomysłów? Pewnie utknelibyśmy na etapie przed kamieniem łupanym, albo wymarlibyśmy od razu, bo jakiemuś pra-człowiekowi nie chciałoby się ruszyć aby znaleźć coś do zjedzenia:P (dodatkowym utrudnieniem w pisaniu jest mój monitor, po tym jak okiełznałam jego zapędy do wpędzenia mnie w padaczkę, przez ciągłe zmiany jasności i kontrastu, teraz po prostu co jakiś czas się wyłącza... kochany monitorek:P) Zapomniałam już jak łatwo się pisze ręcz o niczym,przeskakując z teamtu na temat i dygresje zamieniając na głowny wątek;) Czas najwyższy sobie chyba przypomnieć "jak to się robi... " :P W ramach krótkiego wstępu szybka powtórka: kierunek studiów: biotechnologia, rok: III, licencjat już za jakieś 9 miesięcy, temat pracy: "Dysfunkcje układy dopaminergicznego", lub coś około tego, miejsce zamieszkania: niejednorodne (dom rodzinny, stancyjka 10min od wydziału i Wojtusiowe mieszkanko godzinę od wydziału:P), wiek: oczko, stan cywilny: panna, stan uczuciowy: szczęśliwe zakochanie i cudowny Mężczyzna, nieprzerwanie od 2,5 roku;) (tak, troszkę trzeba się pochwalić, nie?:)) komputera przenośnego brak, jedynie starym, dobry komputer osobisty stacjonarny w domku moim. Tyle tytułem przypomnienia;) Teraz tylko zmiany grafiki, bo mnie te szarości jakoś przygnęciać zaczęły i można zacząć pisać notki:) Więc... Do pracy! skomentuj (1) |
|
|||||||